Kliknij tutaj --> 🦝 znalazłam kleszcza w domu
W 2023 roku już w prawie całym kraju odnotowano ich występowanie. Na kleszcze powinni uważać wszyscy ci, którzy wybierają się w okresie wiosenno-letnim na łono natury. Bez względu na to, czy jest to piknik na łące, wycieczka do lasu czy marsz po parku krajobrazowym, każdy może stać się ofiarą tego niebezpiecznego pasożyta.
Możesz usunąć kleszcza w domu, ale potrzebujesz innej pary rąk, które trzymałyby zwierzaka. Podczas zabiegu zwierzę powinno siedzieć spokojnie. Uwaga! Aby się nie zarazić, warto pracować w rękawiczkach. Możliwe jest usunięcie kleszcza z kota za pomocą pincety o cienkich końcach, pętli z nici lub żyłki.
Metoda usuwania kleszcza przy pomocy zestawu Kick The Tick expert jest bardzo prosta. Zaczynamy od użycia środka zamrażającego (1 aplikacja na nimfę lub 2 aplikacje na dorosłego osobnika). Po kilku chwilach sięgamy po przyrząd Kick The Tick i chwytamy pasożyta odpowiednią końcówką tuż przy skórze. Następnie wystarczy już tylko
Ugryzienie kleszcza jest bezbolesne, bo wkłuwając się w skórę wstrzykuje nam substancję znieczulającą, dlatego zauważamy go zwykle dopiero, gdy pełen krwi znacznie się powiększy.
Znalazłam dzis pierwszego kleszcza na Zarze, na szczęście jeszcze sie nie wczepił tylko szedł sobie po futerku, pierwszy raz znalazłam kleszcza w lutym, ale cóż wiosna ruszyla w przyrodzie, u mnie w ogrodku kwitną pierwiosnki i żagwin, wiec cóż sie dziwic kleszczom.
On Ne Rencontre Pas Les Gens Par Hasard. fot. Fotolia Przez lata wokół kleszczy narosło wiele mitów i niedomówień. Postanowiliśmy rozprawić się z 6 z nich! Sprawdź, w jakie popularne mity na temat kleszczy powinnaś przestać wierzyć. 1. Kleszcze skaczą na nas z gałęzi drzew O wiele więcej kleszczy bytuje w krzakach lub wysokich trawach, niż w koronach drzew. Nie przeskakują też z miejsca na miejsce - by kleszcz dostał się na skórę, musisz mieć bezpośredni kontakt z gałązką krzewu lub źdźbłem trawy, na którym się znajdował. Warto o tym pamiętać, szczególnie wtedy, gdy wybierasz się na piknik na łące lub spacer po parku! 2. Koniecznie trzeba usuwać je w szpitalu lub przychodni W usuwaniu kleszczy najważniejszy jest szybki czas reakcji, pewna ręka i wiedza, jak to zrobić poprawnie (np. koniecznie trzeba usunąć go w całości). Jeśli masz możliwość szybko znaleźć fachową pomoc medyczną, oczywiście warto z niej skorzystać. Jeśli nie, możesz usunąć kleszcza sama. Sprawdź, jak w 3 krokach bezpiecznie wyciągnąć kleszcza. 3. Jaskrawe ubrania odstraszają kleszcze Kleszcze są ślepe. Nie widzą ani kolorów ubrań, ani nawet nas samych. Swoje "ofiary" lokalizują za pomocą węchu i umiejętności wyczuwania ciepła ciała. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę informacje z punkt 1 wyraźnie widać, że kolor ubrań nie ma więc dla nich większego znaczenia. 4. Kleszcze chorują na borelizę To popularne uproszczenie, jednak nieprawdziwe. Kleszcze są nosicielami groźnych dla zdrowia drobnoustrojów (np. wywołujących kleszczowe zapalenie opon mózgowych, boreliozę), same jednak nie chorują na te choroby. Warto też pamiętać, że nie każdy kleszcz jest nosicielem chorobotwórczych drobnoustrojów, a ugryzienie nie zawsze musi równać się późniejszej chorobie. 5. Kleszcz wkłuwa się natychmiast po znalezieniu się na skórze Niekoniecznie. Kleszcze najchętniej wkłuwają się w cienką, delikatną skórę np. pachwin, miejsca pod kolanami, pod biustem, w zgięciach łokci, między pośladkami czy za uchem. Potrafią więc wędrować po ciele w poszukiwaniu dogodnego do wkłucia miejsca. Czasem taka wędrówka to szansa by podczas oględzin po spacerze znaleźć kleszcza, zanim zdąży się wkłuć. 6. Tłuszcz pomaga w usuwaniu kleszczy To nie tylko mit, ale też bardzo niebezpieczne przekonanie. Kleszczy nie wolno niczym smarować! Posmarowany tłuszczem kleszcz dusi się i wymiotuje, przez co zwiększa się ryzyko przeniesienia do naszej krwi chorobotwórczych drobnoustrojów. Zobacz też:Jak sprawdzić, czy kleszcz zaraził nas boreliozą?Wszystko na temat kleszczowego zapalenia mózgu Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Jakiś czas temu powiedziałam wam na Facebooku, że wyciągnęłam Kosmykowi kleszcza. Wasze komentarze uświadomiły mi, że chyba niewiele wiecie o tych małych pajęczakach i koniecznie trzeba to nadrobić. Na początek kilka faktów: - kleszcze należą do gromady pajęczaków, podgromady roztoczy, są bardzo małe, dlatego trudno je rozpoznać, ale kiedy "opiją" się krwi ich rozmiar znacznie się zwiększa. Tak jak nasz rozmiar po obfitym obiedzie. - kleszcze zaczynają panować w lasach i na łąkach wtedy, gdy jest ciepło. Teoretycznie od marca do listopada, ale jeśli jest dość łagodna zima, to i w grudniu możemy znaleźć na sobie ohydę. - najczęściej można je spotkać między innymi na Ścianie Wschodniej, Mazurach, Pomorzu i Dolnym Śląsku, ale praktycznie każda łąka czy skupisko krzewów jest prawdopodobnie domkiem jakiegoś kleszcza. - kleszcze nie spadają z drzew na swoje ofiary. To nie rysie. Kleszcze żyją na wysokości do 1,5 metra - najczęściej w trawach i na krzewach. Na Mazurach bardzo sobie upodobały szczególnie młode leszczyny. - kleszcze przenoszą dwie niebezpieczne dla człowieka choroby: kleszczowe zapalenie mózgu i boreliozę. UWAGA! Kleszczowe zapalenie mózgu może prowadzić nawet do śmierci dziecka, serdecznie więc polecam zaszczepienie dziecka na tę chorobę, szczególnie jeśli mieszkacie w pobliżu miejsc trawiastych lub lasów. My szczepimy się na kleszczowe zapalenie mózgu cała rodziną, bo znamy zbyt dużo osób, które nigdy nie doszły do siebie po takim kleszczu, a jeszcze więcej już nie znamy, bo zwyczajnie takiego spotkania nie przeżyły. Szczepionka przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu jest płatna [u nas około 100 zł], ale warto, bo jak już Kosmyk złapie kleszcza, zostaje mi tylko szukać rumienia, nie muszę się obawiać dodatkowych komplikacji. - nie wszystkie kleszcze przenoszą choroby. Można wyjąć sobie sto kleszczy, a sto pierwszy będzie zakażony, a czasami pierwszy kleszcz w życiu okaże się tym "felernym". W waszych komentarzach pojawiały się rady, żebym natychmiast pojechała do szpitala na badanie krwi. Hm... Nie zawsze jest to konieczne. Jeśli nie pokazał się charakterystyczny rumień [wędrujące, rozszerzające się plamy o czerwonkawym, nieregularnym zabarwieniu], najlepiej po prostu wnikliwie obserwować dziecko i zapisać w jego książeczce zdrowia, kiedy dokładnie kleszcz go ukąsił. Rumień nie zawsze występuje, nawet gdy doszło do zakażenia, ale i testy niewiele by dały, jeśli nie zauważono dodatkowych objawów, które występują często dopiero po pewnym czasie od zakażenia. Jeśli po ukąszeniu kleszcza, pojawi się czerwona plama na ciele dziecka, należy niezwłocznie jechać do lekarza - leczenie antybiotykami w pierwszej fazie zakażania może dać pozytywne rezultaty. Bo borelioza może uaktywnić się i zaatakować nagle, ale często po kilku latach od ukąszenia. Zaczyna szwankować układ mięśniowy i stawowy. Bolą korzonki, czujemy się jakbyśmy mieli zakwasy, objawy często też mogą podpinać się pod przeziębienie lub grypę. Jedyne, co możemy zrobić, żeby lekarz poprawnie zdiagnozował dziecko, to zawsze pamiętać, kiedy dokładnie ukąsił kleszcz i poinformować o tym lekarza. Jako że u Kosmyka nie było rumienia, a miejsce po wyjęciu kleszcza nawet się nie zaczerwieniło i nie było [jak do tej pory] żadnych dodatkowych objawów, pozostaje mi tylko obserwować dziecko i informować lekarza prowadzącego, który w razie konieczności i niepokojących objawów zleci badanie. Śmieszy mnie czasami [mnie - mieszkankę Mazur, jednego z najbardziej obfitych miejsc w kleszcze w naszym kraju], kiedy widzę i słyszę, jak matki ostrzegają swoje dzieci, żeby te uważały na kleszcze, kiedy idą do lasu. Żeby zabrały ze sobą parasolki, nie szły pod drzewami, najlepiej, żeby biegały sobie po polu, a nie po lesie. Powtarzam jeszcze raz: kleszcze nie spadają z drzew. Żyją w trawach właśnie i w gęstych krzakach. Idąc do lasu, wystarczy iść wyznaczoną ścieżką, mieć w miarę możliwości zakryte nogi i ręce oraz nie brodzić w gęstych trawach i nie penetrować krzaków. Warto przed takim spacerem psiknąć się odpowiednim specyfikiem przeciwko kleszczom [Pamiętajcie o tym na piknikach, w parkach, na spacerach, te specyfiki nie są drogie, a kilka psiknięć i jesteście bezpieczni]. I jazda na spacer, po którym zresztą na wszelki wypadek należy się dokładnie obejrzeć, szczególnie wszystkie "ciepłe" miejsca naszego ciała: pachy, zgięcia łokci, miejsca pod piersiami, brzuch. Im szybciej zauważymy kleszcza i się go pozbędziemy, tym mniejsze ryzyko zakażenia. UWAGA! Jeśli zobaczycie, że kleszcz wpił się w takie miejsce, że trudno wam go wyciągnąć albo zwyczajnie brzydzicie się go "tykać" - nie krępujcie się i jedźcie do szpitala. Tam pozbędą się paskudy w najbardziej profesjonalny sposób. A wyciąganie kleszcza przez niepewne ręce często kończy się urwaniem jedynie odwłoka i długim, nieprzyjemnym babraniem się ranki. RADA DLA POSIADACZY ZWIERZĄT! Jeśli wasze zwierzęta wychodzą na dwór, zabezpieczenie ich przed kleszczami jest koniecznie. Chodzi tu nie tylko o zdrowie samych zwierząt, ale także o waszą ochronę - kot czy pies może przynieść na swojej sierści do domu nieproszonych gości. W każdym sklepie weterynaryjnym można kupić specjalne specyfiki, które całkiem nieźle chronią naszych podopiecznych. Najbardziej popularnym, ale i najdroższym, jest Frontline, ale ja znalazłam coś o podobnym składzie i o wiele tańszego. Zestaw na pchły i kleszcze dla Flejtucha i Łajzy. Łącznie kosztował 37 złotych. Pamiętajcie, żeby po zakropleniu tego specyfiku zwierzęciu od razu wypuścić je na dwór. Dosłownie chwilę po zakropleniu, z Łajzy spadły trzy martwe kleszcze. Kosmyk już spał, więc ryzyko, że zjadłby kleszcza, było małe, ale nikt nie lubi jak mu się martwe pajęczaki po chałupie plączą, prawda? Pisząc ten artykuł, korzystałam w dużej mierze z dwóch stron internetowych: TEJ i TEJ, ale też i z własnych doświadczeń. Polecam również ciekawy artykuł: TUTAJ. Udostępnij wpis➡A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ➡Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku Jestem o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej historię znajdziesz TutajAle ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:
NEmma Dołączył: 2019-02-07 Miasto: Kraków Liczba postów: 231 16 czerwca 2020, 12:05 Cześć, jak zabezpieczacie swoje psy przed insektami mając małe dzieci w domu? Kiedyś, nie mając dzieci, stosowałam obrożę foresto i byłam zadowolona . W internecie jak szukałam informacji znalazłam, że dziecko nie może nawet dotknąć psa mającego ta obrożę. W ulotce znalazłam informacje tylko o tym, że nie powinno dotykac samej obroży. A może inne preparaty? Jak one działają? Trochę sie boje, że mogą gdzieś w domu znaleźć kleszcze Dołączył: 2012-11-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2491 16 czerwca 2020, 15:06 Przed pojawieniem się dziecka była i obroża i krople spot on co miesiąc (obydwie rzeczy Bayer) a dodatkowo przed wyjściem do lasu czy na działkę była dopsikiwana. Kiedy dziecko było małe z obroży zrezygnowałam, bo w zabawie czy przy głaskaniu nigdy nie dopilnujesz kontaktu. Gdy podrosła wróciliśmy do podwójnego systemu codziennego. Na naszej suni przez prawie 13 lat kleszcza nie znalazłam a oglądana i wygłaskiwana była ciągle. Maradona93 16 czerwca 2020, 15:17 Tabletki. Foresto przestało na mojego działać, kropelki to już w ogóle masakra... Raz wszedł w kleszczowisko na spacerze. 30 kleszczy zdjęłam z psa podczas spaceru, kolejne 30 w kąpieli spłynęło i podczas czesania, ponad 15 się wbiło. Nigdy więcej. Tylko tabletki od tego czasu. Edit. Pies duży, długowłosy. Edytowany przez Maradona93 16 czerwca 2020, 15:20 Aluta. Dołączył: 2020-03-08 Liczba postów: 9 16 czerwca 2020, 16:11 Jeśli chodzi o Foresto to sprawdza się super ale u psów krótkowłosych. Obroża musi być ciasno założona, tak aby wszedł pod nią maksymalnie jeden palec (obroża wydziela substancję dopiero przy kontakcie ze skórą psa). U psów długowłosych też się sprawdzi, pod warunkiem, że sierść na szyi zostanie skrócona. Fajną sprawą są też tabletki, np. Bravecto. Można je stosować przy dzieciach, jednak zdarzają się psy które dostają od tabletek reakcji alergicznych. Fajnie żeby pierwsze podanie tej tabletki odbyło się pod okiem weterynarza :) Liandra 16 czerwca 2020, 17:11 Obroże nie sprawdzają się przy dużych psach, poza tym jak mówi mój wet, populacje kleszczy z czasem uodparniają się na dane preparaty i stąd efekt że pies ma obrożę, albo jest zakropelkowany a znajduje się u niego kleszcza albo dostaje babeszjozy..(zawsze zabezpieczałam tak podwójnie i mimo to miałam 2 x babeszje-szybko zdiagnozowane i wyleczone bez problemu na szczęście). Od 2 lat używam tylko tabletek-bravecto,simparica trio, jest spokój. Reakcje alergiczne najczęściej pojawiają się po tabsach działających 3 mies. bo stężenie chemii na raz jest duże, jak się daje dawki comiesięczne to wet mówił że nie mieli po nich przypadku komplikacji. Psa po spacerze do lasu przeciera się białym ręcznikiem papierowym wyłapując w ten sposób ew. chodzące kleszcze-identycznie jak sprawdzamy swoje ciało i ubranie więc nie ma obaw że kleszcz spadnie na podłogę itd.... Dołączył: 2008-01-08 Miasto: Ndżamena Liczba postów: 3143 16 czerwca 2020, 17:35 Od kilku lat tylko bravecto, oba psy nie miały po nich żadnego kleszcza ani niepożądanych reakcji. Jedna 90 zł/3 miesiące, pierwsza tabletka pod koniec lutego, ostatnia wczesną jesienią, na zimę przerwa. Dołączył: 2015-02-10 Miasto: Liczba postów: 2487 16 czerwca 2020, 17:44 Monika123kg napisał(a):Mi weterynarz mówił że co by nie zastosować to kleszcz może się wbić ciało psa. Tylko że po prostu kleszcz za chwilę padnie i sam się odczepi, oraz że pies nie zachoruje od kleszcza. U nas właśnie tak jest. A stosowałam i kropelki przez pierwsze tygodnie życia, potem obroża foresto a od jakiegoś chyba roku tabletki. Jestem zadowolona. Co to za weterynarz? Bo większych głupot dawni nie słyszałam. Albo zmień weterynarza, bo wybrałaś jakiegoś niedouczonego, albo nie opowiadaj bajek, bo aż się wierzyć nie chce, że weterynarz stwierdza, że kleszcz za chwilę sam się odczepi i pies od kleszcza nie zachoruje. Moje kuzynki, które mają małe dzieci używają foresty. Psa można normalnie dotykać, tylko obroży nie. Dla siebie mugga (na mnie działa, bo regularnie łażę po łąkach i po lesie i w tym roku zero kleszczy), no ale to dla dorosłych i to tylko jeżeli się nie ma wrażliwej skóry. Dokładny adres chcesz czy jak? Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam że mi tak weterynarz mówił. Ty do powiedziałaś sobie resztę. Więc zejdź ze mnie. Dołączył: 2015-02-10 Miasto: Liczba postów: 2487 16 czerwca 2020, 17:49 Karolka_83 napisał(a):Monika123kg napisał(a):Mi weterynarz mówił że co by nie zastosować to kleszcz może się wbić ciało psa. Tylko że po prostu kleszcz za chwilę padnie i sam się odczepi, oraz że pies nie zachoruje od kleszcza. U nas właśnie tak jest. A stosowałam i kropelki przez pierwsze tygodnie życia, potem obroża foresto a od jakiegoś chyba roku tabletki. Jestem zadowolona. Gorzej że jak się nie wczepi, tylko spadnie gdzieś w domu a potem wczepi się w człowieka ;) Kurde właśnie przez to chyba się nie zdecydujemy na psa :/ Cały czas planowaliśmy, że w nowym domu kupimy psa, ale świadomość, ze on nie tyle złapie co przyniesie do domu jest silniejsza. I też mamy małe dzieci, więc ostra chemia odpada na tak też bywa. Zanim wejdę do domu sprawdzam psa dokładnie. Ale i tak bywa że znajduje coś na dywanie i raz na swojej szyj. Dołączył: 2013-05-12 Miasto: Nad Rzeczką Liczba postów: 1049 16 czerwca 2020, 19:32 Monika123kg napisał(a):Mi weterynarz mówił że co by nie zastosować to kleszcz może się wbić ciało psa. Tylko że po prostu kleszcz za chwilę padnie i sam się odczepi, oraz że pies nie zachoruje od kleszcza. U nas właśnie tak jest. A stosowałam i kropelki przez pierwsze tygodnie życia, potem obroża foresto a od jakiegoś chyba roku tabletki. Jestem zadowolona. Proponuję zmienić weterynarza. Dołączył: 2013-05-12 Miasto: Nad Rzeczką Liczba postów: 1049 16 czerwca 2020, 19:35 Monika123kg napisał(a):Wilena napisał(a):Monika123kg napisał(a):Mi weterynarz mówił że co by nie zastosować to kleszcz może się wbić ciało psa. Tylko że po prostu kleszcz za chwilę padnie i sam się odczepi, oraz że pies nie zachoruje od kleszcza. U nas właśnie tak jest. A stosowałam i kropelki przez pierwsze tygodnie życia, potem obroża foresto a od jakiegoś chyba roku tabletki. Jestem zadowolona. Co to za weterynarz? Bo większych głupot dawni nie słyszałam. Albo zmień weterynarza, bo wybrałaś jakiegoś niedouczonego, albo nie opowiadaj bajek, bo aż się wierzyć nie chce, że weterynarz stwierdza, że kleszcz za chwilę sam się odczepi i pies od kleszcza nie zachoruje. Moje kuzynki, które mają małe dzieci używają foresty. Psa można normalnie dotykać, tylko obroży nie. Dla siebie mugga (na mnie działa, bo regularnie łażę po łąkach i po lesie i w tym roku zero kleszczy), no ale to dla dorosłych i to tylko jeżeli się nie ma wrażliwej skóry. Dokładny adres chcesz czy jak? Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam że mi tak weterynarz mówił. Ty do powiedziałaś sobie resztę. Więc zejdź ze mnie. Autorko tematu, może przeczytaj ze zrozumieniem, to co napisałaś... Dołączył: 2010-11-24 Miasto: Dolina Słoni Liczba postów: 14446 16 czerwca 2020, 20:45 Gourmand! napisał(a):Monika123kg napisał(a):Mi weterynarz mówił że co by nie zastosować to kleszcz może się wbić ciało psa. Tylko że po prostu kleszcz za chwilę padnie i sam się odczepi, oraz że pies nie zachoruje od kleszcza. U nas właśnie tak jest. A stosowałam i kropelki przez pierwsze tygodnie życia, potem obroża foresto a od jakiegoś chyba roku tabletki. Jestem zadowolona. Proponuję zmienić weterynarza. zrozumiałam że tak jakiś lekarz mówił, a nie że tego lekarza ma jej pies.. Ja polecam foresto. Chodź ostatnio przerzuciłam się na tabletki bo jednak wg mnie bardziej są skuteczne.
#7 231 Przyszłam się pożegnać, mojego syna nie ma już że mną. W październiku nie będę go trzymała w ramionach. Dzięki za wsparcie. Wyrazy współczucia... reklama #7 232 Przyszłam się pożegnać, mojego syna nie ma już że mną. W październiku nie będę go trzymała w ramionach. Dzięki za wsparcie. Przykro mi. #7 233 Przyszłam się pożegnać, mojego syna nie ma już że mną. W październiku nie będę go trzymała w ramionach. Dzięki za wsparcie. Przykro mi, dużo siły dla Ciebie i partnera #7 234 Ja dzisiaj w łydce znalazłam kleszcza. Takiego dosłownie chwile co wbitego… oczywscie przerażona jestem, ze już złapałam borelioze 🫣 mama która uczy biologii uspokajała mnie, ze nie każdy kleszcz to borelioza, ale same wiecie. Będę obserwować miejsce gdzie się wbił. Wyczytałam, ze jak się leczy to nic złego się nie stanie. Miała któraś z Was już przypadek z kleszczorem w ciąży? za 3-4tyg zrob przeciwciała i wtedy najwyżej antybiotyk. Chyba że plamka na skórze będzie się powiększać to szybko po antybiotyk #7 235 Przyszłam się pożegnać, mojego syna nie ma już że mną. W październiku nie będę go trzymała w ramionach. Dzięki za wsparcie. tak bardzo Wam współczuję... życzę dużo siły! Przytulam mocno❤❤ #7 236 Ja dzisiaj w łydce znalazłam kleszcza. Takiego dosłownie chwile co wbitego… oczywscie przerażona jestem, ze już złapałam borelioze 🫣 mama która uczy biologii uspokajała mnie, ze nie każdy kleszcz to borelioza, ale same wiecie. Będę obserwować miejsce gdzie się wbił. Wyczytałam, ze jak się leczy to nic złego się nie stanie. Miała któraś z Was już przypadek z kleszczorem w ciąży? Ja miałam, był dłużej wbity. Jeśli masz jeszcze w domu tego kleszcza np. zamrożonego, to możesz go oddac na badanie, czy roznosił borelie. Jeśli nie masz (albo koszt tego badania jest nie do zaakceptowania), to za około 6 tyg mozesz zrobić przeciwciała z krwi na borelioze. Oczywiście, obserwowanie skóry (nie tylko w miejscu wkłucia) i podejrzanych o kawie. Przy czym jeśli zachorujesz na borelioze, to te kilka tygodni zwłoki to strata czasu, w którym można było podać leki (ale i tak lepiej zrobić pciala niż olać). #7 237 Przyszłam się pożegnać, mojego syna nie ma już że mną. W październiku nie będę go trzymała w ramionach. Dzięki za wsparcie. Bardzo mi przykro... #7 238 Ja miałam, był dłużej wbity. Jeśli masz jeszcze w domu tego kleszcza np. zamrożonego, to możesz go oddac na badanie, czy roznosił borelie. Jeśli nie masz (albo koszt tego badania jest nie do zaakceptowania), to za około 6 tyg mozesz zrobić przeciwciała z krwi na borelioze. Oczywiście, obserwowanie skóry (nie tylko w miejscu wkłucia) i podejrzanych o kawie. Przy czym jeśli zachorujesz na borelioze, to te kilka tygodni zwłoki to strata czasu, w którym można było podać leki (ale i tak lepiej zrobić pciala niż olać). Czyli lepiej iść teraz do lekarza po antybiotyk i wziąć nawet na wszelki wypadek? Totalnie nie wiem co robi a kleszcze już nie mam bo został spłukany w toalecie... #7 239 Do H@M jadę pewnie jutro, bo jednak długie spodnie chciałabym przymierzyć :-) Lidla w ciągu trzech dni wyśle:-) Dam znać :-) H@M mnie zaskoczyło bardzo negatywnie. Szare, czarne, brzydkie... Wybór jest spory, ale nieciekawy wg mnie. Chyba wychodzą z założenia, że każda w ciąży ma rozmiar 44. Naszukałam się i znalazłam jedne przyzwoite spodnie Lidl zaskoczył pozytywnie, ale uwaga wg rozmiarówki powinnam kupować 40 a idealnie pasuje na mnie 38 reklama #7 240 Czyli lepiej iść teraz do lekarza po antybiotyk i wziąć nawet na wszelki wypadek? Totalnie nie wiem co robi a kleszcze już nie mam bo został spłukany w toalecie... ja osobiście bym nie brała antybiotyku profilaktycznie. Wtedy z kleszczem czekałam ten miesiąc na badania, wyszło niejednoznaczne, więc i tak byłam u zakaźnika i robiłam western blot
Witam, kotka wychodząca zabezpieczona przed pchłami i kleszczami (krople na kark) przyniosła na sierści niewkłutego kleszcza. Zdjęłam go chusteczką i zawinęłam. Zamiast pozbyć się go od razu odłożyłam chusteczkę na biurko i dokończyłam to co przerwałam przez zauważenie pasożyta i w przeciągu tych 2 min zdążył zniknąć z chusteczki. Przeszukałam znajdujące się w pobliżu ręczniki, podłogę, klatkę królika, śpiącego kota. I nie znalazłam (kot jest biało-bury i w tej ciemnej sierści nie przeszukałam dokładnie). Nie znam natury kleszczy i zastanawiam się czy taki mały nienapity nie może czasem złożyć mi gdzieś jaj w domu? To mnie najbardziej martwi. Jeśli nie ma takiej możliwości to się zastanawiam czy on teraz czyha na mnie czy istnieje możliwość, że wrócił na kota mimo tego środka na kark? Martwię się też o królika, który w tym pokoju jedynie śpi. Witam; Cykl rozwojowy kleszczy trwa od pół roku, do 2-3 lat w trakcie, których pojawiają się trzy stadia rozwojowe: jaja, nimfa oraz osobnik dorosły. Nawet zakładając, że wspomniany kleszcz to była samica i zdążyła opić się krwi, jaja powinne być złożone w dość przepuszczalnej glebie. Tylko gleba zapewnia warunki do wylęgnięcia się larw - wymagana jest wilgotność względna min. 80%. Co do drugiej poruszonej kwestii: kleszcze są stosunkowo mało ruchliwe, przemieszczają się na odległość góra kilku metrów, czyli "zagubiony" kleszcz nie wywędruje do innego pomieszczenia, zwłaszcza jeśli ma ono sporą powierzchnię. Pozdrawiam. K. G
znalazłam kleszcza w domu